Bycie na swoim miejscu

Steve Pavlina w swoim artykule "Living a life of joy" poruszył bardzo ważną kwestię poczucia radości z danego momentu życia. Rozumiem go doskonale, ponieważ coraz częściej zaczynam doświadczać tego stanu (niestety jeszcze nie tak często). Świadomość podążania właściwą drogą, wypełniania swojej życiowej misji, odkrytej i zgodnej z planem bożym, daje poczucie ogromnej radości i siły.

Do radości tej możemy pewnie dochodzić na wiele sposobów, na przykład małymi krokami, jak radzi Steve. Ja jednak nie idę to drogą, więc trudno mi ją oceniać. Na pewno rozumiem co znaczy stan końcowy i wiem, że warto o niego zawalczyć!

Mam również nieodparte wrażenie, że dopóki nie podążamy zgodnie ze swoim powołaniem, wypełniając własną misję, nie będziemy czuli tej radości. To jest bardzo dobry wskaźnik wewnętrznej zgodności z naszą drogą, do której jesteśmy powołani. Wskaźnikiem takim jest właśnie nasza radość i satysfakcja z siebie. Jak pisałem w poprzednim artykule ("Satysfakcja z siebie"), to daje nam pozytywną energię do działania.

Inny stan, czyli stan nieakceptacji, braku poczucia bycia na swoim miejscu zabiera tą radość i energię, ograniczając naszą zdolność do zdrowego wychodzenia do ludzi. Jak pisze Steve: "czując opór przed aktualnym stanem naszego życia, tworzymy nowe problemy i zamykamy się na świat". Marnujemy ogromną energię na niwelowanie tego oporu i tłumaczenie sobie rzeczywistości. Poczucie podążania własną drogą wypełnia nas wartościową energią (czyli tą, którą normalnie zużywamy na pogodzenie z rzeczywistością) a gdy jest jej dużo, naturalnie i zdrowo możemy ją dawać ludziom dookoła. Kiedy przestaniemy stawiać opór aktualnemu momentowi, przestaniemy generować wewnętrzne problemy. Aby tak jednak było, musimy poczuć radość z życia w pełni, czyli życia zgodnie z naszą indywidualną jedyną wyjątkową misją. Tak naszą jak nic innego! Tak naszą, że wspomnienie o niej wyzwala energię a świadomość jej wypełniania wyzwala radość. I to jest spirala wzrostu, bo kiedy czujemy radość, podejmujemy radosne wyzwania, które powodują generowanie dookoła nas radości. :)

Należy dążyć do jak najwyższego poziomu świadomości istnienia :) (Levels of Consciousness)

One Response to “Bycie na swoim miejscu”

  1. Wojciech Says:

    Cześć!

    Interesujący blog! Również czytam Steva Pavlinę od czasu do czasu, muszę przyznać że facet ma łebskie podejście do niektórych tematów.

    Ja osobiście zajmuję się na moim blogu promowaniem życia w obfitości i właściwego podejścia do bogactwa. Zapraszam: http://tajemnica.wordpress.com

    Życzę powodzenia!

    Wojciech

Leave a Reply